poniedziałek, 25 października 2010
Oj źle,źle dzieje się w państwie duńskim!
..i polskim.
A najbardziej w najmniejszym państwie świata o powierzchni mojej głowy.
I serca. Ale to może już kolonie są.
Sinusoida nastrojów prezentuje się nad wyraz ciekawie.
Gdyby przełożyc to na wykres elektro-kardiografu można byłoby uznać,że tętnię życiem!
She's aliiiiive!
Czyli niby fajnie.
Skórę mam usianą troskami, które zdobią ją gęsto niczym piegi na buzi rudzielca.
Zakończenia nerwowe postanowiły pełnić uberneurologiczne funkcje i jeszcze pójść na kurs empatii.
Jestem bardzo niespokojna.
Zapytaj czy wszystko OK,a przytaknę.
Podążając za radami rodem z podręczników nt. coachingu powinnam wsłuchać się w siebie, spisać problemy i wyciągnąć wnioski. I pach,pach! Autoterapia gotowa, sama sobie receptę moim iście lekarskim charakterem pisma machnę i po sprawie.
Ale się boję tego,co mogę "usłyszeć".
Zatem dalej kurczowo trzymam się schematów i obwiniam na "nie-tak-fantastyczną czwórkę":
- hormony (top 1 od lat)
- jesień (ciemno, liscie spadają, nastrój wraz z nimi)
- zimno
- niski poziom cukru we krwi
I tak powielam schematy, zagłuszam wyrzuty sumienia, zapijając je herbatą.
Sencha kaktusowa z gruszką.
Polecam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ha! Zgadnij kto!
OdpowiedzUsuńHm.. Kath. Czy mówiłam Ci już że...
u w i e l b i a m (!!!) Cię czytać!
Przesyłam piernikowe buziaki (mam nadzieję, ze podniosą choć na moment poziom cukru we krwi!)
~Elddir